Oparłam się plecami o ścianę budynku przyglądając się bacznie chłopakowi.
- Ja palę od czasu do czasu tak i nie musisz się martwić moją jak tu ująłeś śliczną cerą. – powiedziałam do niego sucho.
- Uwierz mi, że trzeba się martwić. Nie chcesz przecież mieć zmarszczek na twarzy i żółtych zębów. – rzekł uśmiechając się.
- Nie bój się ja spalam z cztery papierosy na tydzień. – odparłam obronnie.
- To i tak za dużo.
- Oj tam. – powiedziałam wyciągając ze spodni telefon. Gdy spojrzałam na ekran telefonu nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Było dopiero kilka minut po północy.
- Co jest? – spytał podchodząc do mnie.
- Jest dopiero po północy, a ja się już tak dużo upiłam. – odparłam chowając telefon.
- To co idziemy jeszcze potańczyć? – zapytał wskazując w stronę wejścia.
- Ok., ale już zero picia. – uśmiechnęłam się i biorąc do pod rękę poszłam z powrotem do klubu. I tak tańczyliśmy jeszcze z dwie godziny. Co jakiś czas podchodziliśmy do baru, aby napić się czystej wódki. Po pierwszej byliśmy tak nachlani, że ledwo trzymałam się na nogach.
- Nie źle imprezujesz. – szepnął mi do ucha jak siedzieliśmy na krzesłach przy barze.
- Dzięki ty też. – odparłam uśmiechając się lekko. Po chwili dodałam. – Ale mam już dość.
( Nathan ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz