Zmieniłem się w czlowieka, wyjąłem małymi palcami kórymi miąłem małą kontrolę i uwolniłem się od jej uroku, chwyciłem drugą kartę i rzuciłem w nią w Ashlynn, karta rozpłynęła się w powietrzu i wytworzyła płomień co odepchnął Asklynn i w dodatku narobiła sobie dużo oparzeń II stopnia, podszedłem do niej, poprawiłem maskę i powiedziałem
-i na co ci to było?... z chęcią bym cię teraz rozszarpał... bo niestety taka moja natura... ale daruję ci życie z jednego powodu boś kobieta-po czym odszedłem, chwyciłem kartę, podrzuciłem nią po czym wydobyła się jasna smuga i spadła na mnie po czym zniknąłem.
<Ashlynn?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz