poniedziałek, 9 marca 2015

Od Max'a do Ashlynn

-Spokojnie-zaśmiałem się.Wyszedłem zza drzewa i podszedłem do dziewczyny.Zdjąłem z głowy kaptur.Teraz mogłem się jej lepiej przyjrzeć.Szczupła, wysoka dziewczyna z jasną karnacją i ciemnymi włosami.
-i tak nie dałabyś rady-dodałem po chwili.Spojrzała się na mnie oburzona.
-Sam chciałeś-mruknęła.Skierowała rękę w moją stronę.Było widać skupienie w jej oczach.Uśmiechnąłem się i włożyłem ręce do kieszeni.Zero reakcji.Nie ruszałem się z miejsca.Spuściła dłoń.
-Zaskoczona?-zaśmiałem się.Nic nie powiedziała tylko zabrała swoje rzeczy z ławki i ruszyła przed siebie.
-Zaczekaj!-pobiegłem za nią.Złapałem ją za nadgarstek.Raptownie się odwróciła.
-Czego ode mnie chcesz?!-wrzasnęła
-Chce porozmawiać i nic więcej-odparłem z uśmiechem na twarzy.Splotła ręce i uniosła jedną brew.
-Więc słucham-mruknęła
-Będziemy tu tak stać? Usiądźmy-uśmiech nie znikał z mojej twarzy.Usiadła na jednej z ławek, a ja obok niej.
-Jestem Max-przedstawiłem się.

Ashlynn? (wiem, opo miało być rano, ale miałem dużo spraw na głowie)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz