- Może...- mruknęłam.
Chłopak wrócił i ponownie się do mnie przysiadł. Zawiał chłodny wiatr, więc schowałam ręce do kieszeni. Rozmawialiśmy jeszcze z jakieś dwie godziny, tak do wieczora. Zaczęliśmy wracać dopiero po 20 jak była już noc.
- Odprowadzić cię?- spytał.
- Nie, dzięki. Wbrew pozorom potrafię sobie poradzić- odparłam z lekką ironią.
- No dobra, jak wolisz. Ale i tak cię odprowadzę- powiedział z uśmiechem.
- Naprawdę ci się nudzi?- westchnęłam spoglądając na niego kątem oka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz