Następnego dnia postanowiłam pójść na spacer do parku. Ze swojego mieszkania podarku miałam jakieś dwadzieścia minut piechotą. Dzień był pogodny a na niebie nie było żadnej chmury. Gdy dotarłam już do parku usiadłam na wolnej ławce w cieniu wielkiego drzewa. Ze swojej torby wyciągnęłam książkę i zaczęłam czytać. Po upływie piętnastu minut ktoś podszedł do mnie.
- Hej. – przywitał się ktoś ze mną. Szybko spojrzałam na tą osobę i od razu rozpoznałam chłopaka, którego poznałam wczoraj wieczorem. Uśmiechnęłam się lekko.
- Cześć. – powiedziałam zamykając książkę.
- Mogę się dosiąść? – spytał wskazując na wolne miejsce obok.
- Jasne siadaj. – odparłam zabierając torbę, aby zrobić miejsce chłopakowi. Nathan usiadł obok mnie rozglądając się.
- Co tam u ciebie słychać? Podoba Ci się miasto? – zapytał zaciekawiony patrząc na mnie.
- A nic postanowiłam posiedzieć sobie w parku, bo jest ładna pogoda i się nudziłam. A miasto jest ładne tylko nie znam go dobrze. – rzekłam.
( Nathan ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz