Stałam na środku salonu Skończyłam się rozpakowywać i sprzątać. Westchnęłam zadowolona, poszłam do sypialni. Tam założyłam spodnie dresowe i czarną bokserkę. Związałam włosy w wysoki kucyk. Ruszyłam do drzwi, spojrzałam na moje dwa olbrzymy. Zende okupował całą sofę, a Ares leżał pod nią. Uśmiechnęłam się. Złapałam kluczę, mp3, bluzę i wyszłam na zewnątrz. Zamknęłam dom, włączyłam muzykę i zaczęłam biec w nieznanym kierunku.
Był już późny wieczór, zatrzymałam się w parku. Usiadłam na jednej z ławek, w moim kierunku zaczęła iść jakaś postać. Z postawy przypominał mężczyznę.
Kiedy podszedł do mnie podniósł głowę i ściągną kaptur. Na twarzy miał maskę. Coś do mnie powiedział, lecz nie słyszałam go przez muzykę. Wyciągnęłam słuchawki z uszu.
-Przepraszam możesz powtórzyć? - Spojrzałam na niego.W jego oczach widziałam zdziwienie. Wydawało mu się chyba, że się go przestraszę. Uśmiechnęłam się delikatnie, czekając na jego odpowiedź.
Orion?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz