piątek, 6 marca 2015

Od Hache

Pożegnałem się z moim bratem męskim uściskiem. No dobra przyznam że popłynęła mi łza. Wychowywaliśmy się oboje a tu teraz moja wyprowadzka... spakowałem się i ponownie podszedłem do brata ściskając go mocno. Wsiadłem na swój motor i odjechałem, gdy byłem na miejscu przebrałem się i przywitałem z moim dogiem.
- Co mordo? - zapytałem z uśmiechem
Piesek lekko kiwną głową w dół i w górę unikając mojego wzroku. Natychmiast po tym zrozumiałem że znów coś narozrabiał. Przeszukując dom znalazłem w kącie gazety całe rozszarpane jak i wiadomo przez jakiego to złoczyńce...
- Ruuni do nogi! - krzyknąłem
Skulony szczeniak przyszedł powoli niestety nie miałem serca go uderzyć... Skrzyczałem go i wysłałem do konta z którego po pół godziny mógł sobie wyjść. Czas upłyną a Ruuni szybko przyleciał do mnie i położył mi się na kolana.
- O nie nie ma leżenia - zaśmiałem się - idziemy na spacer - mówiąc zepchnąłem psa na ziemię
Wszedłszy do parku z moim dogiem szybko rozprostowałem nogi jak również i on. Gdy ujrzałem dziewczynę która szła w moją stronę szybko wyciągnąłem rękę do psa którego już nie było. Patrząc jak rozpędzony pies biegnie w jej stronę ruszyłem za nim ze smyczą w dłoni. Pies zatrzymał się przed dziewczyną natomiast po tym skoczył na nią. Dziewczyna upadła na ziemię z moim psem na sobie.
- Ruuni! - krzyknąłem
Podkulony szczeniak przyszedł do nogi a ja ponownie go skrzyczałem. Podchodząc do dziewczyny i podając jej rękę żeby mogła wstać oparłem.
- Sorry za mojego psa to jeszcze szczeniak i nie umie się opanować - odparłem
Jakaś dziewczyna popisze?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz